Tomasz Grzelak

Czas Świąt

Święta to dla mnie ważny czas. Nie tylko rodzinne spotkania, prezenty i wytchnienie od obowiązków, ale również czas podsumowania mijającego roku. Czego dokonałem? Jakich planów nie zrealizowałem, a jakie połowicznie? Odnotowuję w dzienniku rzeczy, z których jestem dumny i które są moim zwycięstwem. Nie pomijam jednak porażek - to one będą lekcją na nadchodzący rok.

 

Święta to również czas, podczas którego czuję nostalgię, większą wdzięczność i radość. Bo widzę i czuję, jak każde moje święta są czym nowym. Może ze względu na dojrzałość. Może z racji mojego wieku. A może z tego, co posiadam i kto jest przy mnie. Moja rodzina, która mnie wpiera, moi bliscy i osoby, nawet moim wirtualni znajomi i przyjaciele z mediów społecznościowych - nie wszystkich znam osobiście, ale wszyscy są życzliwi.

 

Te święta spędzam w naszym domu w Różankowie. To będzie pierwsza rodzinna Wigilia dla całej naszej rodziny w nowym domu. Mam już jej obraz przed oczami - rozpalimy ogień w kominku, rozsiądziemy się po kanapach i będziemy dyskutować, opowiadać i przeżywać to, czego doznaliśmy w tym roku. Będziemy dzielić się myślami, wspomnieniami i czasem, którego na co dzień nie mamy aż tak wiele.

 

Czasem mam przebłyski wspomnień świat, które swoją postawa rujnowała moja mama. Od zawsze wiedziałem, że gdy będę miał Rodzinę, świąteczny czas będzie przede wszystkim spokojny. Żadnych awantur, kłótni i żali. Tylko radość i miłość. I tak już jest z moją Rodziną. Moja żona Wiola zapewnia mi ogromną ilość miłości i ciepła. Moje chłopaki są dla mnie kochający i szanują mnie, jak faceta i partnera ich mamy. A ja spełniam się w roli męża, ojca i partnera naszej rodziny.

 

Zwracam uwagę na to, aby podczas świąt być w roli męża i ojca, a nie wykładowcy, przedsiębiorcy czy People Helper’a. To są święta, podczas których spędzam czas jako Tomasz, bo nie wiem ile czasu mi jeszcze zostało. Święta zacząłem traktować jak pewnego rodzaju wielkie rodzinne spotkanie, które należy celebrować. Bo jeszcze dekadę temu tego nie potrafiłem.

 

Spostrzegam, że mój tata też tego nie potrafi, więc sam nie potrafił mnie tego nauczyć. Większość świąt Bożego Narodzenia spędzaliśmy razem w naszym mieszkaniu na ul.Piaskowej w Wałbrzychu. Z pośród licznego grona rodziny mojego taty nikt nigdy nie gościł u nas podczas świąt, ani my u nikogo nie byliśmy. Nasze święta były dalekie od ideału. Rodzinne święta widziałem tylko na amerykańskich filmach i za każdym razem marzyłem, aby takich świąt dożyć. I doczekałem się i osiągnąłem moje kolejne marzenia. Mam kobietę, z która ramię w ramię idziemy przez życie. Jestem wdzięczny za jej miłość i czułość oraz wsparcie, jakim mnie obdarowuje każdego dnia. Czuję, że stanowimy partnerstwo na najwyższym poziomie, bo wiemy dokąd razem zmierzamy i co jeszcze chcemy razem osiągnąć. Może dlatego nie rozumie nas większość naszych znajomych. A może powód jest zupełnie inny…

Tworzymy Rodzinę - jeden wspólny front. Mimo iż biologicznie nie jestem ojce, to czuję się nim dla synów mojej Żony. Obserwuję ich rozwój i dokładam wszelkich starań, by wyrośli na pewnych siebie, silnych mężczyzn, którzy wiedzą, czego chcą od życia.

 

O takiej Rodzinie marzyłem siedząc samemu w wigilijny wieczór jako młody chłopak. Marzenia z tamtych dni stały się rzeczywistością.

 

Jeśli Ty dziś tego nie posiadasz, to masz możliwość to zmienić. Może nie za rok, nie za 5 lat, lecz za 10 bardziej to zrealizujesz. Bo to ja i Ty decydujemy o tym czego pragniemy i co robimy każdego dnia aby spełnić swe marzenia.  

Dodaj komentarz

Design by social time