Tomasz Grzelak

Intelektualnie - pierwszy koń

Witam Cię na moim blogu.

 

Jest kilka powodów, dla których postanowiłem stworzyć to miejsce. Najważniejszym z nich jest chęć podzielenia się z Tobą przeżyciami i doświadczeniami, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym obecnie się znajduję. To miejsce, w którym jestem wdzięczny za to, co posiadam, jaki jestem oraz czego potrafię dokonać.

Mam nadzieję, że rozbudzę w Tobie ciekawość tego, jakie działania podjąłem, żeby się w tym miejscu znaleźć.

 

Steven Covey w jednej ze swoich książek, przedstawił filozofię rozwoju człowieka. Opiera się ona na czterech działaniach: intelektualnym, duchowym, fizycznym i emocjonalnym. Ta filozofia potwierdziła moje przekonanie, że aby rozwijać siebie, muszę skoncentrować się nie na jednym, czy dwóch, ale na wszystkich tych aspektach. To działa niczym kwadryga - jeśli jeden koń kuleje, spowalnia pozostałe. Żeby powód mógł wykorzystać pełnię swoich możliwości, wszystkie cztery konie muszę biec w tym samym tempie, być tak samo sprawne.

 

Opracowałem dla siebie, i Tobie polecam to samo, rytm dnia, który pozwolił mi na równomierny rozwój. Chcąc inwestować w rozwój intelektualny doszedłem do wniosku, że muszę wygospodarować w ciągu dnia czas, by całkowicie poświęcić się lekturze, która mnie rozwija, buduje w umyśle nowe połączenia i pomaga w osiąganiu wyznaczonych celów. Te metodę zaczerpnąłem od Roberta Kroola, który opisał ją w książce „Droga do zysków i satysfakcji”. Początkowo była to moja „złota godzina”, która rozrosła się do trzech - rano, wczesnym popołudniem i do poduszki. Oczywiście, narzucenie sobie rygoru i konsekwentne pilnowanie nie było początkowo łatwe. Wymówki, zmęczenie, nieprzewidywalność dnia oraz inne pomysły mojego „wewnętrznego krytyka” były rozpraszające, jednak z czasem dryl stał się nawykiem, a ja zacząłem pochłaniać książki, jednocześnie pilnie notując istotne rzeczy.

 

Co czytałem? Głównie książki z dziedziny psychologii rozwoju, zarządzania, papierów wartościowych (akcji, obligacji oraz Forex) i motywacji. Tylko książki do poduszki były rozluźniające. W wieczornej „złotej godzinie” królowały biografie ludzi, którzy imponują mi stylem życia oraz tym, co osiągnęli, co po sobie pozostawili. J.W. Bush, Einstein, Jobs, Schwarzenegger, czy nasz rodzimy Leszek Czarnecki. Te biografie pozwalają mi szerzej spojrzeć na kruchość życia i na to, jak istotnym elementem jest posiadanie otwartego umysłu. Porównuję czasami swoje osiągnięcia - gdzie jestem teraz i gdzie chcę być.

 

Wiele pracy i energii wkładam w szkolenie się z dziedzin, które mnie pasjonują. Kojarzysz program „Podróż bohatera”? To flagowy projekt Mariusza Szuby, w którym uczestniczę nieprzerwanie od 4 lat. Jeśli go nie znasz - polecam sprawdzić. Tak samo, jak szkolenia Jacka Walkiewicza i Mateusza Grzesiaka, o których zapewne słyszałeś. Udział w takich eventach, jak „National Achievers Congres”, „Festiwal Inspiracji”, „TEDx” czy „ Życie bez ograniczeń” to możliwość poznania osobiście nowych, inspirujacych ludzi, którzy dzielą się swoim doświadczeniem, często trudnymi życiowymi momentami. Te spotkania zawsze wnoszą wiele wartości do mojego życia.

 

Nie zawsze jest czas na czytanie, na szczęście jakiś mądry człowiek wymyślił audiobooki. Korzystam regularnie z ich dobrodziejstwa, zwłaszcza w częstych podróżach do moich klientów. Les Brown, Mariusz Szuba, o którym już Ci wspominałem, czy Brian Tracy zadomowili się w samochodowym odtwarzaczu. Opowiadają mi o mocy, jaka we mnie drzemie. Wiele z pomysłów i sugestii wdrożyłem do mojego życia.

 

Internet pozwala wszystkim na docieranie do informacji, które jeszcze 10 lat temu były dostępne tylko dla wybranych. Dziś na YouTube oglądam wykłady z TEDx lub wywiady, które przeprowadza Mateusz Grzesiak. Kolejne inspiracji, dzięki którym poznaję nowe możliwości rozwoju człowieka i spełniania marzeń. Wywiady Mateusza są o tyle ciekawe, że jego goście głównie skupiają się na potknięciach i błędach, które popełnili podczas swojej drogi na szczyt. To ich bardzo uczłowiecza, udowadnia, że każdy może osiągnąć to, co chce, jeśli tylko chce.

 

Każdego dnia, od 8 lat, zanim położę się spać obok mojej wspaniałej Żony, otwieram dziennik i robię podsumowanie dnia. Czego się nauczyłem, czego dokonałem, z czego jestem dumny i nad czym jeszcze muszę popracować. Wyciągam lekcję z popełnionych gaf oraz doceniam sukcesy z dnia.

 

Wprowadzam do mojego życia działania, które mają je ulepszyć, udoskonalić i uczynić bardziej wartościowym. Codziennie dokładam kolejną cegiełkę, która jest nową możliwością osiągnięcia postawionych celów i spełnienie mojej wizji mojego życia.

 

Albo Ty zarządzasz swoim umysłem, albo to umysł zarządza Tobą. Ty wybierasz.

Dodaj komentarz

Komentarze

Witaj Tomku. Nie znamy się. Spotkaliśmy się kilka razy, ale się nie znamy. Sam nie znam siebie, a co dopiero poznać kogoś. To co piszesz na swoim blogu jest ciekawe, odważne i pewnie przerażające dla czytelników. Przerażające, bo trzeba coś zrobić, żeby coś osiągnąć. Trzeba poświęcić czas - dziś wszystko jest na pstryknięcie palców. Kiedyś jak chciałeś mieć wytarte jeansy trzeba było czasu żeby się wytarły - dziś już w sklepi kupisz wytarte (mówię o nowych, a nie na szmateksie). Podziwiam Twój upór, determinację i ... mam nadzieję, że nie spoczniesz na laurach, bo życie to ciągła wędrówka, a Ci co się zatrzymali po prostu umarli.
Design by social time