Moja skrywana pycha

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się czy warto zawracać sobie głowę czymś takim jak szkolenia medialne, to z całym przekonaniem mówię: WARTO! Nawet, jeśli nie macie ambicji występowania przed kamerą, to szkolenia medialne dadzą Wam naprawdę dużą szczyptę wiedzy – o was samych!

 

Prowadząc swój biznes trzeba mieć z tyłu głowy myśl, że pewnego pięknego dnia zadzwoni ktoś z telewizji i poprosi o wypowiedź. Mając to na uwadze zdecydowałem się i miesiąc temu wziąłem udział w takich warsztatach z dziennikarką Polsat News, Joanna Górską.

 

Te warsztaty to nie bułka z masłem. Ale wartości z nich płynące zaprocentują, tego jestem absolutnie pewien. Mimo, ze szkolenie z występów publicznych przechodziłem kilka razy, to jednak przed nagraniem tak zwanej „setki” czułem zdenerwowanie, pewnego rodzaju niepokój, może nawet lekkie przerażenie. W końcu mam w tym doświadczenie, ale do tej pory nikt nie przeanalizował krok po kroku mojej wypowiedzi. W dodatku przed kamerą.

 

Po raz pierwszy zobaczyłem na ekranie mój wyraz twarzy, postawę, słyszałem swój głos i odpowiedzi, których udzielałem na pytania Joanny. Z Zadowoleniem zauważyłem, że głowę uniosłem wyżej i mówiłem z pewnością siebie, nie ujawniając zdenerwowania. Jakież było moje zaskoczenie, gdy Joanna wytknęła tę postawę i uznała, że to przejaw samouwielbienia i pychy.

 

 

Uczyłem się i wciąż uczę tajników inteligencji emocjonalnej, poznaję główne przekonania każdej emocji, ich efekty, mowę ciała i rozwiązania, które pomagają wyjść z danego stanu. Okazało się jednak, że szewc bez butów chodzi… nie zauważyłem tego u siebie! Z jakiego powodu? Bo pycha to potężny demon, który swoim sprytem i upartością oraz arogancją powstrzymuje mnie przed dalszymi krokami rozwoju.

 

Pycha to narcyzm, w którym kocham siebie z wzajemnością. Moje osiągnięcia i sukcesy świadczą o tym, że jestem lepszy od innych. Fakty z ostatnich 5 -10 lat to potwierdzają. Moje kompetencje sprawiły, że jestem coraz lepszy i wyróżniam się na tle innych w branżach, w których działam. Skoro pycha we mnie siedzi, postanowiłem ją wykorzystać w sposób pozytywny: do pomagania innym. Gdybym tego nie zrobił zaczęliby otaczać mnie klakierzy, fałszywi pochlebcy, którzy próbowaliby osiągnąć sukces nie siłą swoich mięśni, a moich pleców. To jeden aspekt. Inny jest bardziej osobisty – pycha prowadzi do stagnacji. Skoro już wiem, że jestem mistrzem i z nikim nie muszę się ścigać, to po co się rozwijać? Ludzie, którzy spoczęli na laurach prędzej czy później zostaną zdetronizowani, a upadek jest zawsze bardzo bolesny.

 

Pycha jest nieodzownym elementem sukcesu. Podziw, oklaski, życie w blasku jest kuszące. Pycha jest też mroczną siostrą dumy. Dokonujemy czegoś, pokonujemy przeciwności, jesteśmy dumni z siebie, ale tuż za rogiem czai się ciemna strona mocy, która tylko czeka, by zawładnąć naszą energią. Pychę trudno kontrolować, towarzyszy ona silnym jednostkom. Jednak tylko te najsilniejsze będą potrafiły pokonać destrukcyjną potrzebę uważania się za człowieka lepszego niż inni.

 

Nie ma nic złego w celebrowaniu sukcesów i mówieniu o swoich osiągnięciach. Mamy prawo być dumni z tego, co robimy i komunikować to we właściwy dla nas sposób. Dostaliśmy nagrodę, lub szef wyróżnił nas w pracy? Wspaniale, pochwalmy się tym w social media i na kolacji ze znajomymi. Jednak nie róbmy z siebie gwiazdy wieczoru zapominając o życzliwych ludziach, bez których, być może, tego sukcesu by nie było.

 

Mam wiele słabości. Potrafię się do nich przyznać, powiedzieć o nich głośnio i gdy widzę, że sam sobie nie radzę, nie wstydzę się pójść po pomoc do coacha czy psychologa. Warsztaty medialne uświadomiły mi obecność pychy, która mieszka we mnie. Ujarzmiam ją, staram się kontrolować, wykorzystywać, by napędzała mnie, a nie niszczyła. Pychę zwalczam pokorą.

 

Żeby osiągnąć szczyty, musisz pracować nad umacnianiem swojej osobowości. Możesz mieć silne ego, tylko pytanie brzmi: czy zarządzasz ego, czy ego zarządza Tobą? Inaczej mówiąc: czy Twój rozum zarządza Tobą, czy zarządzasz swoim rozumem? To ja konstruuję samego siebie i tworzę moje osobowości do spełniania moich celów. Na co dzień jestem Clarkiem Kentem, ale gdy trzeba zakładam kostium Supermana i wtedy czuję, że naprawdę mogę wszystko.

 

Model dumy i pychy jest wypierany powiedzeniami: samochwała w kącie stała. Zmieniam ten model i otwarcie mówię o swoich osiągnięciach i sukcesach, które są efektem ciężkiej pracy i zaangażowania. Stawiam cel i biorę odpowiedzialność, by go zrealizować. A gdy tego dokonam, cieszę się, świętuję i z dumą mówię światu – ZROBIŁEM TO! Polecam Tobie ten styl.